Lily Lolo mineralny podkład Warm Peach - recenzja

W listopadzie kupiłam trzy produkty Lily Lolo z nadzieją, że kosmetyki te będą się u mnie dobrze spisywać, jak u większości dziewczyn oraz że moja skóra mi się za to odwdzięczy.

Niestety żaden z tych kosmetyków się nie sprawdził. Podkład testowałam długo, na różne sposoby, jednak to nie było to, zdecydowanie wolę płynne, chociaż moja skóra dużo lepiej czuła się przykryta minerałkami. Róż długo nie testowałam, ale napiszę o nim kilka słów niebawem.
Korektor użyłam dosłownie dwa razy, był on najlepszy z całej trójki, jednak nie posiadając podkładu mineralnego nie jest mi on potrzebny, dlatego możecie go znaleźć w zakładce wyprzedażowej, podkład i róż już dawno poszły w świat :)


Podkład otrzymujemy w opakowaniu z sitkiem i zasuwką mieszczącym 10g produktu. Dostępny jest on na stronie www.costasy.pl w cenie 69,90zł.

Do aplikowania podkładu używałam pędzla Buffing Brush od Ecotools, który idealnie się spisywał do tej roli, dzięki nim uzyskiwałam dobre krycie.

Aplikowałam na kilka sposobów:
  • na sucho
  • używając mokrego pędzla
  • na sucho spryskując potem twarz hydrolatem


Zaczęłam go używać na początku na sucho i spisywał się bardzo dobrze. Jednak wtedy stosowałam próbki kremu Normaderm od Vichy, które szybko mi się skończyły. Po aplikacji na innym kremie (a próbowałam na kilku) podkład w ogóle się u mnie nie sprawdził. Ważył się po kilku godzinach i już nic nie dało się już tego na twarzy poprawić, ani rozetrzeć podkładu, ani użyć bibułek matujących, ponieważ wtedy znikał całkowicie z twarzy. Po przypudrowaniu efekt był jeszcze gorszy, istny koszmar.

Spróbowałam raz go nałożyć mokrym pędzlem. Lekko spryskałam pędzel hydrolatem i wtedy zaczęłam nakładać podkład. Podkład zbił się w gęstą maź, której nie dało się rozetrzeć na skórze, przez co powstały smugi. Więcej nie próbowałam.

Najlepszym sposobem nakładania okazał się ten trzeci sposób, czyli nakładanie go na sucho, następnie spryskanie z hydrolatem. Podkład idealnie wtapiał się w skórę, nie było go na niej widać, tak jakbym miała naturalnie taką ładną cerę. Ale miał minusy, których nie mogłam mu wybaczyć. Mianowicie fakt, że po kilku godzinach znikał z mojej tłustej strefy T i przypudrowywanie nic na to nie poradziło oraz fakt, że gdy poleciała mi łza po policzku (a zdarza się to bardzo często - mam bardzo wrażliwe oczy) to na jej ścieżce podkład się rozmył, a następnie znikł i ta ścieżka była widoczna. Wyobraźcie sobie jak by to wyglądało podczas deszczu. Ja zrobiłam małą symulację i pochlapałam całą twarz wodą, nie pocierając jej. I podkład znikł. Ale jaka oszczędność na środkach do demakijażu!



Wiem, że wielu dziewczynom podkład przypadł do gustu. Przeczytałam przed kupnem niewyobrażalną ilość recenzji i w żadnej z nich nie było informacji o wadach jakie ja znalazłam w tym produkcie. Nie wiem czy moja skóra się po prostu nie nadaje na "nosiciela" minerałków czy na prawdę ten produkt nie jest warty zakupu. Wiem jednak, że moja skóra dużo lepiej czuła się gdy nie obciążałam jej płynnym podkładem, a używałam minerałków, więc na pewno jeszcze spróbuję, ale już z innymi firmami :)

Udostępnij ten post

23 komentarze :

  1. Długo się zastanawiałam nad zakupem tego podkładu... W końcu jednak nie kupiłam, bo za Chiny nie wiedziałaby, jaki kolor dobrać :/
    A ścieżka po łzach na policzku - to nie dla mnie! Moje oczy same z siebie łzawią przy zmianie pogody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat z wyborem nie miałam problemu, zawsze mi się udaje dobry dobrać, czy kupuję stacjonarnie czy przez internet.

      Usuń
    2. ja mam podobnie jak koleżanka, chętnie bym kupiła taki podkład, ale trochę drogi, żeby ryzykować z kolorem ;/

      Usuń
  2. Ja kupilam to malutkie opakowanie podkladu i bronzera Lily Lolo, ale niestety tez mi nie podpasowaly. Identycznie mialam jak Ty. Jedynie na co moglabym sie skusic z tej firmy to cienie do powiek ale wole jednak Inglot :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bronzer też się nie sprawdził? ja bym była zadowolona z różu, gdybym miała idealną cerę.
      ja za sypkimi cieniami akurat nie przepadam, więc nawet mnie nie ciekawią :)

      Usuń
    2. Jezeli chodzi o odcien bronzera to piekny byl, ale chodzi mi wlasnie o jego sypka konsystencje, jakos sie nie polubilam z mineralami :-)

      Usuń
    3. Rozumiem, do takiej konsystencji trzeba się przyzwyczaić oraz sypkim bronzerem łatwiej się nabawić plam :)

      Usuń
  3. Mi Lily też nie przypadł do gustu , tak samo jak i Anabelle a to podobne składem minerały , za to EverydayMinerals to moje pierwsze i najlepsze dotychczas .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, w takim razie rozejrzę się następnym razem za EM :)

      Usuń
    2. Myślę właśnie o kupnie podkładu mineralnego, patrząc na Wasze opinie to chyba wypróbuję z EM albo ZAO.:)

      Usuń
    3. też myślę o ZAO, szczególnie, że teraz mam sobie wybrać jeden ich kosmetyk do testów :)

      Usuń
  4. ja nigdy nie miałam i bardziej niż podkłady kuszą mnie róże tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. róże są przepiękne, ale Oh La La też się u mnie nie spisał ;(

      Usuń
  5. Podziwiam Cię za cierpliwość do tego kosmetyku, szkoda że tak beznadziejnie sie spisał ;/

    http://colorfulmadworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwość miałam jedynie dlatego, że wydałam na niego 70zł ;)

      Usuń
  6. No ja właśnie chcę wypróbować jakiś mineralny sypki, ale jak na razie nie wiem, czy stworzyli taki do tłustego ryjka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę o wypróbowaniu podkładu sypkiego ZAO, może on akurat się sprawdzi :)

      Usuń
  7. Oj kwestia wody go wyklucza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, dlatego mój poszedł w świat.
      i się właśnie obawiam, że inne podkłady mineralne też będą tak działać.

      Usuń
  8. Ja uwielbiam ten podkład, ale zimą moja cera zaczęła się miejscami przesuszać, a ten podkład niestety ma tendencję do podkreślania suchych skórek, dlatego nie zawsze mogę go używać. Na pewno jednak jestem zadowolona zarówno z tego, jak wygląda na twarzy, jak i jego trwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłabym zadowolona gdyby nie fakt, że często oczy mi łzawią, no i podkład się dla mnie nie nadaje ;)

      Usuń
  9. Ja jeszcze nigdy nie używałam podkładu mineralnego. Szkoda, ze schodzi ze strefy T :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Długo już się nad nimi zastanawiam, ale jak do tej pory nie kupiłam, to raczej już się nie zdecyduję :) i w sumie wychodzi na to, że dobrze, skoro tak łatwo schodzi z twarzy :/

    OdpowiedzUsuń

Not another blog about make-up © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.