Biochemia Urody Hydrolat z kocanki - recenzja



Hydrolat znajduje się w ciemnogranatowej, plastikowej butelce mieszczącej 200 ml. Jego koszt wynosi 19,90 zł.

"Posiada korzystny wpływ na naczynka oraz intensywne właściwości regeneracyjne, sprzyja gojeniu i zabliźnianiu ran. Działa antybakteryjnie, antyseptycznie, przeciwgrzybiczo i przeciwwirusowo. W badaniach wykazuje aktywność przeciwko bakteriom i drożdżakom z rodzaju Staphyllococcus aureus, Candida albicans i Mycobacterium phlei. Redukuje zapalenia i stany alergiczne skóry."


Naczytałam się o jego niesamowitych właściwościach i miałam nadzieję na obiecane cuda, jednak takich nie zaobserwowałam. Kupiłam głównie ze względu na działanie na naczynka, które miały być mniej widocznie. Produkt się w tym nie sprawdził. Działał dokładnie tak samo jak tonik Urody Melisa, którego cena jest prawie trzy razy mniejsza oraz ma dużo przyjemniejszy zapach.

Właśnie jeśli chodzi o zapach, to dla osób wrażliwych się nie sprawdzi. Zapach do najprzyjemniejszych nie należy, jest bardzo intensywny i długo się utrzymuje na skórze. I bardzo ciężko jest się do niego przyzwyczaić. Mi się po jakimś czasie to udało, jednak nie chciałabym używać jego ponownie.

Produkt ma także za zadanie sprzyjać gojeniu i zabliźnianiu ran, i tego też, niestety, nie zauważyłam.

Produkt się u mnie nie sprawdził i na razie zostanę przy tradycyjnych tonikach.

Udostępnij ten post

5 komentarzy :

  1. Hmmm Sywlia bo po prostu masz idelną cere :) Swoja droga nei lssyzalam o tym produkcie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielka szkoda, że się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo... a tak mnie kusił...
    szkoda, że się nie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  4. stosuję lawendowy i z gorzkiej pomarańczy, oba mi pasują :)

    OdpowiedzUsuń

Not another blog about make-up © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.