Lovely Pearl Base & Nails, czyli kawiorowy manicure!

Bardzo efektowny manicure oraz w tym wydaniu bardzo tani, jednak czy warty szumu?


W skład zestawu wchodzi lakier bazowy Pearl Base (8 ml) oraz perełki Pearl Nails (13 g), którego koszt wynosi ok. 15 zł. Jest to zestaw nr 6.

"`Under the Sea` to najnowsza limitowana kolekcja marki Lovely. Przeznaczona dla kobiet, które cenią oryginalny manicure i chcą wyróżnić się ciekawą, letnią stylizacją. Do jej przygotowania niezbędny będzie zestaw składający się z lakieru bazowego Pearl Base oraz dekoracyjnych perełek Pearl Nails."


Moja przygoda z perełkami była bardzo krótkotrwała i burzliwa.

Zacznijmy od tego, że musimy się uzbroić w cierpliwość przy nakładaniu oraz nastawić, że będziemy miały po tym mnóstwo sprzątania, wierzcie mi! Przed nakładaniem dobrym posunięciem byłoby wyciągnięcie gazety, żeby perełki nie latały potem wszędzie po pokoju, ja o tym nie pomyślałam.

Na początek należy nałożyć dwie warstwy lakieru bazowego, następnie mokrą drugą warstwę lakieru posypać obficie perełkami. Perełki należy potem docisnąć do płytki, żeby lepiej się trzymały. Gdyby komuś wyszło za pierwszym razem ładnie równomiernie nałożyć to gratuluję, u mnie były jednak prześwity i uzupełniałam je pojedynczo dodając trochę lakieru i przyklejając perełki.

I to by było na tyle, nie brzmi skomplikowanie, jednak nie jest to wcale takie łatwe.


Lakier bazowy bardzo mi się spodobał. Kolor do mnie przemawia, łatwo się maluje i nie tworzy smug, które  często towarzyszą perłowym lakierom. Dwie warstwy dają pełne krycie, które wysychają w ekspresowym tempie. Trwałość niestety niska, wytrzymuje na paznokciach 2-3 dni.

O ile z lakieru bazowego jestem zadowolona, to perełki mocno mnie zawiodły.

Zacznijmy od tego, że nie możemy ich pokryć lakierem nawierzchniowym, ponieważ wtedy ich kolor się zmywa (dosyć nierównomiernie) i stają się srebrne, czyli nie możemy liczyć na dodatkową ochronę.

Zrobisz ładny manicure, namęczysz się przy nim i liczysz, że będzie się trzymać chociaż jeden dzień czy podczas imprezy. No niestety... Perełki zaczynają odpadać w mgnieniu oka. Dałam im jakąś godzinę na całkowite przyklejenie się i wyschnięcie lakieru. I wtedy zauważyłam, że zaczęły odpadać pojedyncze sztuki, a po pół godzinie miałam widoczne braki. Następnie zmyłam, bo miałam zamiar gotować, a nie chciałam znaleźć perełek w jedzeniu.

Dodatkowy minus jest taki, że przy pocieraniu perełki tracą kolor. Po umyciu rąk zauważyłam, że perełki stały się srebrne, co możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu.


Zapraszam do obejrzenia efektu:





Stan po umyciu rąk:




Udostępnij ten post

9 komentarzy :

  1. Pieknie to wygląda ale ta trwałość przeraża...:/

    OdpowiedzUsuń
  2. W ogóle mi się to nie podoba.
    Jakoś tak ciężko, mało elegancko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Inne dziewczyny też narzekają na to schodzenie koloru, a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  4. podoba mi się u kogoś, u mnie kawior odpada ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie pewnie trwałośc by miały kilka h :(
    niestety,jestem typową kurą domową...

    OdpowiedzUsuń
  6. mam ten sam kolor perełek :) jak pisałam na blogu - ja po pokryciu top coat'em byłam zadowolona z efektu. owszem, kolor zszedł nierównomiernie, ale według mnie dało to całkiem ciekawy efekt, a przynajmniej całość stała się bardzo trwała - tak, że później miałam nawet mały problem ze zmyciem perełek. a z rozsypywaniem się kuleczek poradziłam sobie wykonując całą operację nad małą plastikową miseczką i przesypując później nadmiar kulek do opakowania :) ogólnie jestem raczej zadowolona, ale to oczywiście kwestia gustu :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się bardzo podoba taki manicure. Ale ja chyba pokryłabym perełkami tylko jedną płytkę, na więcej nie starczyłoby mi cierpliwości:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sam efekt bardzo mi się podoba... jednak chyba szkoda naszego czasu i cierpliwości, skoro nie może wytrzymać nawet kilku godzin... a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Efekt jest super szkoda ze taki nietrwaly. W Sephorze teraz zestaw caviar Ciate mozna kupic za 35zł:)

    OdpowiedzUsuń

Not another blog about make-up © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.