AVENE CLEANANCE EXPERT



Nigdy nie miałam większych problemów z trądzikiem, tylko raz na jakiś czas wyskakiwało mi coś niepożądanego na twarzy. Ale każda z takich niespodzianek zostawiała po sobie ślad w postaci przebarwienia, które pojawiało się zawsze i było mocniejsze jeśli nie mogłam się opanować i chciałam siłą pozbyć się niedoskonałości wcześniej niż było to dane, co nigdy nie kończyło się dobrze. 

Dodatkowo na czole posiadałam liczne zaskórniki, które bardzo mi nie przeszkadzały, ze względu na to, że nie były widoczne. Na twarzy także można było zobaczyć zaczerwienienia co wiążę się z posiadaniem skóry naczynkowej oraz wrażliwej. 

Teraz to już przeszłość, moja cera znacznie się poprawiła, co możecie zobaczyć na własne oczy porównując moje stare filmy (sprzed lipca) oraz obecne. A wszystko to zawdzięczam temu produktowi.

Głównymi zadaniami kremu jest walka z zaskórnikami, nadmiernie wydzielanym sebum oraz zmniejszaniem zaczerwienień skóry działając przy tym antybakteryjnie, przeciwzapalnie oraz złuszczająco.

Zaczęłam go używać na początku lipca używając go zawsze rano (nie czułam potrzeby, żeby używać go także na noc). Początkowo poziom nawilżenia był dla mnie idealny, ponieważ moja cera nie jest pod tym względem wymagająca w okresie letnim. Jednak potem większe nawilżenie było wymagane, dlatego stosowałam go razem z innym kremem nawilżającym.

Konsystencja kremu jest lekka, bardzo łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Skóry nie zapycha, świetnie sprawdza się pod makijażem nie zmieniając jego trwałości.

Pierwsze co zauważyłam to zredukowanie pojawiania się niedoskonałości praktycznie w stu procentach oraz zniknięcie zaskórników. Skóra bardzo szybko się wygładziła, z czasem zmniejszały się zaczerwienienia oraz z dnia na dzień przebarwienia rozjaśniały się, aby potem zniknąć całkowicie. Nieliczne niedoskonałości, które pojawiały się znikały tak samo szybko jak się pojawiły nie zostawiając po sobie śladu.

Wydzielenie sebum  zmniejszyło się znacznie, dzięki czemu pory przestały się zapychać, a makijaż wytrzymuje w idealnym stanie kilka godzin dłużej niż miał w zwyczaju. W połączeniu z regularnym używaniem peelingu Dark Angels z Lusha udało mi się oczyścić nos całkowicie z wągrów, co niezmiernie mnie cieszy.

Wydajność bardzo dobra, przy używaniu raz dziennie starczy na ok. 3,5 miesięcy używania. Koszt produktu to ok. 60 zł za 40 ml.

Produkt ten okazał się dla mnie ideałem i podpisuję się pod każdą obietnicą producenta względem jego. Polecam wypróbować jeśli borykacie się z podobnymi problemami skórnymi do moich.

Udostępnij ten post

3 komentarze :

Not another blog about make-up © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.