BEAUTY BLENDER


Sławne różowe jajeczko do nakładania makijażu, które znane jest niemalże każdemu. Od kiedy Beauty Blender pojawił się na rynku marzył o nim każdy, a inne firmy marzyły o wyprodukowaniu równie dobrego odpowiednika. Większość osób zaczynała właśnie od tańszych wersji z innych firm i po niezbyt dobrych wrażeniach traciła chęć na kupno oryginalnego jajeczka. 

Sama należę do tej grupy, ponieważ swoją przygodę zaczęłam od jajeczka Miracle Complexion Sponge od Real Techniques, którą wiele osób polecało i porównywało do BB. Gąbeczka okazała się być dobra, ale jedynie przez pierwsze 2-3 użycia, a potem zaczęła się sypać i była niezdatna do użytku. Wtedy też skreśliłam Beauty Blender z listy rzeczy do kupienia i byłam pewna, że nie jest to produkt dla mnie. Okazało się, że wcale moje domysły nie były prawdziwe.

Beauty Blender otrzymałam w ramach akcji testuj z nami od beautyblender.net.pl i dzięki temu mogłam go wypróbować na własnej skórze i, ku mojemu zdziwieniu, naprawdę go polubić!

Jajeczko daje możliwości, których nie uzyskamy nakładając podkład pędzlem. Przepięknie wtapia podkład w naszą skórę sprawiając, że nawet najbardziej kryjące podkłady są na niej niewidoczne i wyglądają bardzo, ale to bardzo naturalnie. Idealnie łączy ze sobą korektor z podkładem, zarówno ten cięższy na niedoskonałościach, jak i ten pod oczami, tworząc niewidoczne przejścia. Dzięki temu, że gąbeczki używamy na mokro, łatwo nałożyć bardziej gęste i tępe podkłady, a ich aplikacja jest bardzo przyjemna i szybka.

Gąbeczka najbardziej nadaje się do nakładania podkładów, których konsystencja jest bardziej gęsta, a krycie wysokie. Te podkłady, które mają rzadszą konsystencję zostaną przez nią bardziej wchłonięte i żeby uzyskać krycie, które normalnie uzyskujemy używając pędzli, trzeba użyć dwa razy większą ilość podkładu. Co nie jest straszne przy używaniu podkładów z drogeryjnej półki - jestem w stanie to poświęcić dla wykończenia jakie daje ta gąbka, to przy używaniu podkładów z wyższej półki cenowej mija się z celem.

Trwałość tej gąbki jest bardzo dobra, dużo już ze mną przeżyła i trzyma się dalej idealnie. Jedyne do czego mogę się przyczepić to fakt, że ten piękny, intensywny różowy kolor dawno już wyblakł, ale oprócz tego nie mam żadnego zarzutu.

Beauty Blender bardzo mi przypadł do gustu i niektóre podkłady aplikuję tylko i wyłącznie tą gąbką. Kocham używać go do korektora pod oczami i na niedoskonałości, jest w tym niezastąpiony! Ale jeśli mam odpowiedzieć co wolę - beauty blender czy pędzle - to dalej stoję murem za pędzlami, które nigdy mnie nie zawodzą, są bardziej uniwersalne, a ich żywotność jest znacznie dłuższa. 

Udostępnij ten post

5 komentarzy :

  1. Ja tez kochałam pędzle których mam z resztą masę, ale moja skóra nie lubi pocierania więc gąbeczka spisuje sie idealnie! Odkąd ją mam moglałbym wyrzucic wszystkie pędzle do podkładu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam, i w 100% zgodzę się z Twoją opinią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie miałam jeszcze okazji go używać, ale coraz częściej się nad nim zastanawiam. Tak naprawdę dopiero kilka miesięcy temu przekonałam się do nakładania podkładu przy pomocy pędzla, więc teraz pora na Beauty Blender :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do gąbeczek, wolałam używać albo dłoni, albo pędzla. Jednak pewnego dnia dostałam bon do sephory i długo nie mogłam zdecydować się co kupić. I padło na gąbeczkę. Jestem z niej mega zadowolona, nie sądziłam, że będzie dawać tak dobry efekt, teraz raczej się z nią nie rozstaję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham BB! Pierwsze kupiłam jakieś 5 lat temu, od tamtej pory jest ze mną zawsze i wszędzie! Nie wyobrażam sobie już makijazu bez jego udziału :)

    OdpowiedzUsuń

Not another blog about make-up © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone.